13.10.2014

Czego nauczyła mnie ciąża

Nie zamierzam opisywać, co dzięki ciąży dowiedziałam się o swoim ciele, organizmie czy o sobie. Podczas ciąży przetestowałam „swój” minimalizm. 

 Odkąd zaczął mi rosnąć brzuszek (a stało się to dość szybko, już w trzecim miesiącu nie mieściłam się w spodnie), musiałam zaopatrzyć się w ciążowe ciuchy. Nie widziałam jednak potrzeby kupowania całego arsenału szmatek tylko na pół roku, więc z dumą mogę ogłosić, że moja garderoba w czasie ciąży składała się z 12 (sic!) ubrań. Były to:
- leginsy
- dżinsy ciążowe (najmniej używane)
- tunika
- koszulka z krótkim rękawem
- długa narzutka
- ciepły sweter
- czarna sukienka na ramiączkach
- wzorzysta sukienka na ramiączkach
- kilka nie ciążowych t-shirtów i swetrów

Miałam to szczęście, że moja ciąża przypadła na ciepły okres, więc pod sam koniec stanu błogosławionego chodziłam tylko w tych dwóch sukienkach. 

Był to ciekawy eksperyment. Z jednej strony utwierdziłam się w przekonaniu, że jak najbardziej można chodzić w jednym i tym samym, a nikt nie zwraca uwagi, z drugiej strony pod sam koniec miałam już dość. Miałam ochotę na coś nowego, tęskniłam do starych sukienek, a co więcej – nie zmieściłam się w przerobioną suknię ślubną, która służy mi co roku jako kreacja na obiad z okazji naszej rocznicy ślubu (wypadło to jednak na 3 dni przed narodzinami naszej córeczki, więc szybko pogodziłam się z tym faktem). Odliczając dni do porodu zrobiłam gruntowny przegląd szafy, uaktualniłam Stylitics i czuję niedosyt. Mam jeszcze za dużo ciuchów ;) Ale powoli, dojdziemy i do idealnej trzydziestki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...